Jak napisaliśmy przed momentem, nauka w naszym życiu zaczyna się dość szybko. Prawdę mówiąc jej początki wcale nie mają miejsca w przedszkolu, ale znacznie wcześniej. Już rodzice i dziadkowie dokładają starań, by przed opuszczeniem domu po raz pierwszy dziecko wiedziało jak najwięcej. Pomagają w tym zwykłe zabawy, które są normą w życiu każdego malucha.

Rozpoznawanie i zapamiętywanie kolorów i kształtów to pierwszy krok, a z czasem można odnotować realne postępy. Dają o sobie znać książeczki z obrazkami – już konkretnymi, a nie abstrakcyjnymi. Młody człowiek potrafi nazywać przedmioty, zwierzęta, owoce i niektóre sytuacje. To znakomita baza, aby z edukacją posuwać się dalej.

Warto to robić, bo mózg dziecka jest chłonny jak gąbka. Dzieci błyskawicznie przyswajają informacje i to nie budzi wątpliwości. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyna jest dość prozaiczna. Umysł młodego człowieka nie jest zapełniony ogromem wiadomości, w tym wielu kompletnie zbędnych, jak ma to miejsce w przypadku dorosłych.

Oznacza to, że jest tam jakby więcej miejsca i każda nowa treść wchodzi do środka szybko i zostaje tam na długo. Z wiekiem może się to zmieniać, ponieważ do mózgu będą docierać wiadomości w coraz większej ilości i ich zagęszczenie spowalnia nieco wewnętrzne procesy. Jeśli jednak intelekt jest trenowany, problemu nie będzie. Świetnym przykładem są języki obce.

Dzieci uczą się ich z wielką łatwością, co bardzo łatwo zauważyć już w wieku przedszkolnym. Rodzice powinni zatem zrobić wiele, by tego nie zaniedbać.